![]() |
| K2 rano, 6 marca 2018, zdj.: Piotr Tomala |
No i game over. Z dwóch monstrów, które opisywałem w odcinku "Między Scyllą a Charybdą", wygrała Charybda. Nie bez pomocy Scylli, wszelako... Nie jestem tym zaskoczony, gdyż od roku przewidywałem taką mozliwość jako bardzo prawdopodobną, ale mimo to jestem rozczarowany, bo wiązałem z tą wyprawą duże nadzieje, wbrew fizyce, matematyce i rozsądkowi, no i sporo się napracowałem, analizując na bieżąco liczne internetowe prognozy pogody i starając się opracowywać kompilacje danych w formie przydatnej dla Wyprawy. Dużo informacji zgromadzonych w bardzo krótkim okresie czasu, to jeszcze nie jest podstawa do diagnozy, ale jest to pewien zasób, który pozwala na poczynienie przynajmniej ogólnych spostrzeżeń. Na podsumwanie w kontekście klimatu, anomalii Karakorum i konfrontacji z doświadczeniami poprzednich wypraw w ten rejon przyjdzie jeszcze czas. Na razie jeden wniosek jest już dostępny i jest to wniosek naważniejszy - Panowie są wszyscy, w komplecie, jeśli uwzględnić himalaistów, którym dane było wrócić do kraju wcześniej. "Zwyciężyć, znaczy przeżyć", jak zatytułował swoją książkę Alek Lwow. Dziękujemy Wam, Panowie, z emocje i piękno, które nam, kibicom, udostępniliście podczas tej wyprawy. .
